Czym jest amuse-bouche?

Wiele restauracji w trosce o komfort swoich gości oraz by skrócić czas oczekiwania na zamówione posiłki serwuje tzw. czekadełka. Ich funkcja jest prosta – umilić czekanie. Amouse-bouche, starter, czekadełko, danie doczekało się wielu nazw, ale to nic innego jak przekąską, która przygotowuje gości do dania głównego. Kiedyś serwowano je wyłącznie w ekskluzywnych restauracjach. Szefowie kuchni prześcigali się, która będzie piękniejsza. Dziś staje się powszechnym zjawiskiem. Jednak jak dużo o niej wiemy? Jej tradycja wywodzi się z Francji i w dosłownym tłumaczeniu amuse-bouche oznacza cieszenie ust. Forma podanie może być różna – od tradycyjnych talerzy po kryształowe sztućce.

Czy wiecie, że startery są także rozwiązaniem marketingowym? Po pierwsze, mają rozbudzić apetyt, tak byśmy zamówili także deser, a po drugie mają poprawić nam humor. Dostajemy darmowe przekąski, co sprawia, że zgodnie z prawem wzajemności, zamówimy więcej lub chętniej odwiedzimy lokal ponownie. To jak najbardziej dobre rozwiązanie. Czym zatem raczyć naszych gości?

Tylko oryginalna receptura

Częstowanie gości kupionym specjałem to najgorsze co można uczynić w tej materii. Zastanów się czy opłaca Ci się podawać klientom gotowe produkty, co do których pochodzenia nie masz pewności. Nic nie zadziała na nich tak dobrze jak unikatowa receptura, która dostępna jest tylko u Ciebie. Sklepowym wynalazkom stanowcze nie. Lepiej nie podać nic, niż serwować słabej jakości produkt. Pochwal się domowym masłem, przepysznym humusem czy babeczkami z pasztetem. Nie kopiuj rozwiązań konkurentów, przecież zależy Ci na byciu oryginalnym.

Tylko darmowe przystawki

Jak byś się czuł gdyby ktoś poczęstował Cię daniem, którego nie zamawiałeś, a następnie kazał za nie zapłacić? Oczywiście odpowiedź jest prosta, więcej byś go nie odwiedził. Na szczęście na polskim rynku, takie praktyki zdarzają się bardzo rzadko. Popularne są za to w Europie Zachodniej, szczególnie na półwyspie iberyjskim. W wielu portugalskich restauracjach, utarł się zwyczaj, że kelner podaje szereg niezamawianych przystawek. Jeśli po dłuższej chwili nie częstujecie się, zabiera je do kuchni. Jeśli natomiast skosztujecie choćby odrobiny, zostaną doliczone do rachunku. Taka miła niespodzianka, odbije się czkawką.

Darmowe napoje w restauracji 

Niestety, większość polskich restauracji nie praktykuje tego zwyczaju, który niejednemu umili upalny dzień. Darmowa woda po złożeni zamówienia powinna być standardem. Szklanka wody, czy dzbanek wody z cytryną to niewielki koszt, szczególnie jeśli korzystamy z dzbanków filtrujących wodę z kranu. Mały gest, a gasi największe pragnienie. Jeśli w restauracji przyjmujemy czworonogi, nie wyobrażam sobie, by i one nie zostały uratowane miseczką wody. Prowadząc restaurację w stylu amerykańskim, koniecznie rozważ analogiczne rozwiązanie – dzbanki z darmową kawą po złożeniu zamówienia. Dzięki temu, postrzeganie Twojej restauracji na rynku będzie dużo lepsze. Polacy kochają kawę, a filiżanka tego napoju może zadbać o samopoczucie.

Wzmacniacze apetytu

Na swojej drodze spotkałem tylko kilka restauracji, które po złożeniu zamówienia raczyły gości przepysznymi przekąskami. Mowa naturalnie o wyśmienitej kiszonej kapuście i kwaszonych ogórkach. Pierwsze kęsy tych zakąsek, zachęciły mnie do czekania na dania właściwe. Fenomenalnie spełniły swoją rolę. Tanie, zdrowe i naturalne rozwiązanie. Oczywiście możesz częstować gości wszystkim co zareklamuje Twój lokal. Nie raz spotkałem się ze świeżym chlebem ze smalcem czy na miejscu przyrządzonym masłem. Lokalna kwaśna konfitura, sery czy wędliny także spełnią swoją rolę. Pamiętaj to przekąska, z pomocą której podziękujesz klientom za wybranie Twojej restauracji. Porcje mogą być symboliczne. Najważniejsza jest jakość. Co ważne unikaj słodkich nut, mogą zemdlić lub odebrać apetyt oczekującym, a tego przecież nie chcesz.

Prezent do rachunku

Często w pizzeriach do rachunku dostajemy gumy do żucia. Idea jest jak najbardziej dobra, ale dążymy do unikatowych rozwiązań. Bardzo dobrze sprawdza się kieliszek domowej wiśniówki, czy innej nalewki. Nie jednemu poprawi humor. Znam jedną restaurację, gdzie na samą myśl o uregulowaniu rachunku mam uśmiech na twarzy. Tak dobrego trunku nie piłem nigdzie. Prosty zabieg marketingowy, a sprawia, że lokal zostaje zapamiętany. Kieliszek czegoś mocniejszego częściej stosuje się zimą w górskich lokalach. Warto jednak prócz gum i cukierków stworzyć swój flagowy produkt. Spotkałem się już z miniaturowymi słoiczkami z miodem i pysznym domowym sokiem owocowym. Prezent dla gościa to dobre miejsce by umieścić logo czy numer telefonu do swojej restauracji. Takie rozwiązanie sprawi, że Twój lokal będzie bardziej zapamiętany przez odwiedzających.